Podróże

Disneyland. Kilka ciekawostek i praktycznych rad.

August 23, 2015
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

“Zamysł Disneylandu jest prosty. Będzie to miejsce, gdzie ludzie znajdą szczęście i wiedzę. Miejsce, gdzie dzieci i rodzice miło spędzą wspólnie czas, a nauczyciele i uczniowie zapoznają się z lepszymi metodami nauczania i wychowania. Starsze pokolenie zaspokoi tęsknotę za czasem minionym, a młodzi odkryją smak wyzwania, jakie niesie ze sobą jutro. Tu każdy zobaczy i zdoła zrozumieć cuda natury, a także pozna wytwory ludzkich rąk. Disneyland opiera się na marzeniach i twardych faktach, które stworzyły Amerykę. Pragniemy, by te marzenia i doświadczenia znalazły tu swój dramatyczny wyraz, stając się źródłem inspiracji dla całego świata. Będzie to rodzaj jarmarku, wystawy, placu zabaw, miejsce spotkań, muzeum żywej historii i scena dla zjawisk pięknych i niezwykłych. Tutaj spełniać się będą radosne marzenia i nadzieje świata, w którym przyszło nam żyć. Disneyland podpowie nam, jak sprawić, żeby te cuda stały się nieodłączną częścią naszego życia.”

Trudno powiedzieć, czy Walt Disney, wypowiadając te słowa w 1953 roku, jeszcze przed położeniem kamienia węgielnego pod budowę Disneylandu, miał świadomość, jak jego pomysł zawładnie umysłami dzieci i dorosłych na całym świecie. Bo Disneyland to fabryka, przyciągająca rocznie około 16 mln turystów (Anaheim, Kalifornia) i 18 mln (Orlando, Floryda). Pierwotne założenia zakładały od 2,5 do 3 mln odwiedzających rocznie, a frekwencja w ciągu pierwszych 7 tygodni od otwarcia przekroczyła milion osób (czyli o 50% więcej niż przewidywano).

Sam proces powstawania Disneylandu, był drogą przez mękę. Wytwórnia Disneya nie dysponowała wystarczającą gotówką, co więcej, była mocno zadłużona w Bank of America. Walt Disney, był marzycielem, który za wszelką cenę realizował swoje cele. Zyski z podjętych działań, zdawały się być dla niego sprawą drugorzędną. Jednym z pomysłów finansowania budowy Disneylandu była ankieta przeprowadzona wśród szeregowych pracowników wytwórni, którzy, jak się okazało, chętnie zainwestowaliby w to przedsięwzięcie. W tym celu, powstała nawet organizacja The Backers and the Boosters (Pomocnicy i Agitatorzy). Pieniędzy nadal jednak, było stanowczo za mało. Disney się nie poddawał. Pod koniec 1953 roku wpadł na pomysł, stworzenia programu telewizyjnego, który w głównej mierze, miałby finansować budowę parku. Umowę podpisano ze stacją ABC, w zamian za dofinansowanie Disneylandu, kwotą 500 tyś dolarów i pożyczką w wysokości 4,5 mln dolarów. W pierwszych odcinkach Disneyland Story, Disney pokazywał widzom czym zajmuje się wytwórnia, na jakie atrakcje mogą liczyć widzowie programu i osoby odwiedzające park. W pierwszym sezonie, powstały też programy dokumentujące postępy poczynione w powstawaniu Disneylandu, emitowano też starsze kreskówki wytwórni Disneya. W 1955 roku, wraz z drugim sezonem, wprowadzono na antenę nowy program, Klub Myszki Miki (na którym wiele lat później wypłynęli między innymi Britney Spears i Justin Timberlake).

Budowę Disneylandu rozpoczęto w 1954 roku. Walt Disney, był bardzo wymagający. Nie szedł na kompromisy i zawsze stawiał na swoim. Marzył o stworzeniu najszczęśliwszego miejsca na Ziemi i uparcie dążył, do osiągnięcia tego celu. Miał duże wymagania estetyczne. Zwracał uwagę na najmniejsze detale. Nawet śmietniki miały dobrze komponować się z całością i pełnić funkcję, nie tylko użytkową, ale i dekoracyjną. Nie chciał zgodzić się na postawienie wieży wodnej, która miała zasilać gaśnice, bo mogła “niszczyć iluzję, na której tak mu zależało”. Już po otwarciu parku, denerwowały go łupiny po orzeszkach, rozrzucone na chodniku. Od tamtej pory sprzedawano więc tylko orzeszki łuskane. Vesey Walker, szef orkiestry w Disneylandzie dostał od Disneya jasne wytyczne: “nie graj tego, czego ludzie nie będą mogli potem zanucić”. Ogromną wagę przykładał do spójności projektu. Miał na przykład obsesję na punkcie drzew, które miały stanąć w parku. Po długich poszukiwaniach odpowiednich gatunków, znalazł takie, które odpowiadały poszczególnym lokalizacjom (np klony i brzozy w krainie Rzeki Ameryki a sosny i dęby w Krainie Dzikiego Zachodu). Projektanci i rzemieślnicy pracowali bez przerwy, dopracowywali koncepcję Walta, począwszy od ogółów, kończąc na detalach krajobrazu czy prac stolarskich.

W lipcu 1955 Disneyland został otwarty. Sam Walt Disney, określał później ten dzień jako “czarną sobotę”. Tego dnia park odwiedziło 33 tyś ludzi, większość ze sfałszowanymi zaproszeniami. Drogi dojazdowe do parku, były nieprzejezdne w promieniu 15 km, restauracje zostały spustoszone, asfalt na głównej ulicy, rozmiękł od słońca a kobiety gubiły w nim buty. Kraina Fantazji została zamknięta ze względu na nieszczelność instalacji gazowej. Recenzje po otwarciu parku były dla Disneya miażdżące. Nie trzeba chyba jednak dodawać, że Walt Disney, niestrudzenie pracował nad udoskonaleniem swojego projektu, czego efektem są doskonale prosperujące dziś parki.*

Trudno opowiedzieć tą historię w kilku słowach, ale moja fascynacja tematem, nie pozwoliła mi na porzucenie go w ogóle.

Disney

CO WARTO WIEDZIEĆ PRZED WYBRANIEM SIĘ DO DISNEYLANDU

- Disneyland w Anaheim to dwa parki. Disneyland Park i Disneyland California Adventure Park.

- Jednodniowy bilet, do wybranego parku kosztuje 99 dolarów dla dorosłych i 93 dolary dla dzieci w wieku 3-9. Za dodatkowe 40 dolarów, można kupić bilet jednodniowy, który pozwala na eksplorowanie obu parków. Z mojego doświadczenia, mogę jednak powiedzieć, że mało realne jest, żeby na spokojnie, bez stresu, wykorzystać potencjał obydwu, w ciągu jednego dnia. A przecież nie o stres tu chodzi ;) My byliśmy tylko w pierwszym parku, spędziliśmy w nim około 10h a nie skorzystaliśmy ze wszystkich atrakcji. Przy podejmowaniu decyzji trzeba pamiętać, że park jest ogromny, jest w nim tłum ludzi, który ogranicza możliwości szybkiego przemieszczania się a w kolejce do jednej atrakcji, można spędzić nawet 40-50 minut (ten czas można skrócić kupując tzw fastpass, który pozwala na ominięcie głównej kolejki i znacznie skraca czas oczekiwania. Więcej informacji na ten temat tutaj). Jeżeli chcecie na spokojnie bawić się w obydwu parkach, najlepiej kupić bilet na przynajmniej dwa dni.

- Anaheim to właściwie Disneyland, hotele i restauracje. Mimo wszystko hotele warto zarezerwować z wyprzedzeniem, ze względu na kosmiczną liczbę odwiedzających. Przekrój cenowy do wyboru do koloru. My nie polecamy sieci Ramada, w której ostatnio spaliśmy.

- Z większości hoteli, można w chwilę dojść do Disneylandu na nogach. Warto więc zostawić samochód przy hotelu, uniknąć korków i dodatkowych opłat za parking.

- Warto zaopatrzyć się w kremy z filtrem. Kolejki do poszczególnych atrakcji, zwykle w dużej mierze, znajdują się na słońcu.

- Osoby odwiedzające park z dziećmi mają trudne zadanie. Trzeba mieć oczy szeroko otwarte. Z tego co widziałam, rodzice stosują przeważnie dwie metody. Po pierwsze szelki, na których trzymają dzieci… trochę jak na smyczy, ale pewnie świetnie działa. Po drugie numer telefonu wypisany gdzieś np na ręce dziecka. Koniecznie niezmywalnym mazakiem ;)

- Nie dajcie się ponieść szałowi zakupów, w pierwszym napotkanym po wejściu do parku sklepie. Chodzenie po parku z torbą pełną zakupów jest uciążliwe i utrudnia korzystanie z wielu atrakcji. Sklepów jest tak dużo, że spokojnie można zrobić zakupy tuż przed wyjściem.

- Listę atrakcji można znaleźć tutaj . Na mnie największe wrażenie tym razem zrobiła Kraina Piratów z Karaibów.

- Około godziny 21, zaczyna się parada. Ci, którzy chcą zobaczyć ją z bliska, zajmują miejsca na chodnikach nawet 2h wcześniej. Według mnie to absurd, spokojnie można zobaczyć wszystko i dokładnie, stojąc metr dalej, nie tracąc wcześniej kilku godzin na bezczynnym siedzeniu na krawężniku. Paradę naprawdę warto zobaczyć, zwłaszcza teraz, zorganizowaną z okazji 60-lecia otwarcia parku.

- Można wyjść z parku w ciągu dnia i do niego wrócić. Przed wyjściem trzeba jednak poprosić o pieczątkę ( a później aż do powrotu nie myć rąk…).

- W parku jest dużo punktów gastronomicznych. Nie nastawiajcie się jednak na szczególne doznania smakowe.

Przy okazji posłuchajcie piosenki pochodzącej z jednej z moich ulubionych bajek. Znakomita animacja w klimacie starych, klasycznych kreskówek Disneya i historia, która toczy się przy dźwiękach nowoorleańskiego jazzu. Bardzo smaczne ;)

W Disneylandzie w Anaheim, byłam drugi raz. Tym razem z Norbertem i Kasią. Sprawa wygląda tak, że spędzając czas z Kasią, prawie zawsze czuję się jak dorosła, która może pozwolić sobie na chwilowe uwolnienie wewnętrznego dziecka. Norbert ma wrodzoną zdolność akceptowania tego stanu rzeczy, dlatego w Disneylandzie, bawiliśmy się wybornie.

Do Anaheim przyjechaliśmy dzień wcześniej, po wizycie w Los Angeles. Mieliśmy czas na odpoczynek a następnego dnia, już od rana mogliśmy wyruszyć po przygodę. Zjedliśmy nędzne śniadanie, które hotel serwował w ramach opłaty za pokój i spacerem udaliśmy się w stronę głównego wejścia. Nie mieliśmy biletów, bez problemu można je kupić w kasach przed wejściem do parku. Cena nie różni się od tych, które kupuje się przez internet.

Prawdopodobnie jestem nieobiektywna, bo uwielbiam Disneya i świat, który wykreował. W zasadzie już od wejścia targały mną dylematy, czy chcę tego dnia nosić na głowie uszy Myszki Mini czy może diadem księżniczki. Miałam ochotę na jabłka w karmelu (choć wiem, że wcale nie są smaczne i niewygodnie się je je), na pianki w czekoladzie, ciasteczka w kształcie Kaczora Donalda i ręcznie robione karmelki. Po wejściu do pierwszego sklepu, chciałam wykupić połowę asortymentu i zamienić nasze mieszkanie w baśniową krainę (skończyło się na zakupie kilku elementów porcelany).

To co szczególnie podoba mi się w Disneylandzie, to spójność, dbałość o detale i estetyka całego projektu. Mimo ogromnej ilości bodźców, nie ma tu kiczu. Wszystko jest dopracowane i świetnie funkcjonuje. Nie lubię tłumów, trudno ich jednak tutaj uniknąć i uznaję to za cenę miłego dnia. Warto przed wejściem do parku pozytywnie się nastawić i nie szargać niepotrzebnie nerwów w długiej kolejce po wodę, albo kiedy ktoś tarasuje nam drogę.

Bawiliśmy się świetnie, nawet korzystając z atrakcji przeznaczonych dla najmłodszych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zawsze marzyłam, żeby przejechać się taką konną karuzelą. Chociaż kojarzy mi się raczej z horrorami, albo traumatycznymi wspomnieniami z dzieciństwa, bohaterów amerykańskich filmów, to była naprawdę świetna zabawa. OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

*wszystkie cytaty i informacje historyczne pochodzą z książki “Walt Disney. Potęga marzeń”, autorstwa Boba Thomasa.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply