Podróże

Humboldt County

April 17, 2015
humboldt_23

To był prawdziwy road trip. Dwa intensywne dni w drodze, mnóstwo westchnień zachwytu i przystanków, żeby uchwycić to piękno. W ostatni poniedziałek razem z Moniką z bloga Gotuje bo lubi wybrałyśmy się do Arcaty w Humboldt County.

Arcata to małe, nieopozorne miasto, do którego przenieśli się hippisi z San Francisco, po ich najbardziej szalonych latach. Można więc, siedząc przy kawie i ciastku, spotkać klon Janis Joplin i całe mnóstwo zupełnie odjechanych osobliwości. Góry i lasy Humboldt County skrywają też ponoć, największe, nielegalne plantacje marihuany w Kalifornii. A uwierzcie, lasów jest tu naprawdę dużo.

Zanim jednak dotarłyśmy na miejsce, zrobiłyśmy zapasy mąki w małym lokalnym młynie. Obcowanie z tak zapalonym piekarzem jakim jest Monika, odbiło się tym, że sama zaczynam śnić o chlebie i zakwasie. Z załadowanym po brzegi bagażnikiem i dodatkowym o jakieś 40 kg obciążeniem, ruszyłyśmy w nieznane.

Prawie całą drogę pokonałyśmy ciągnącą się chyba przez całą Kalifornię autostradą 101 i dotarłyśmy do przepięknej Avenue of the Giants, z każdej strony otoczonej soczyście zielonymi lasami. humboldt_4

humboldt_5

humboldt_14

humboldt_16

humboldt_17

humboldt_18

humboldt_6

Drzwi do drzewa. Kiedyś płonęło i teraz jest zupełnie puste w środku. Trochę jak Chatka Puchatka ;)

humboldt_1

Szczególnie uroczym elementem tej wyprawy, było to, że praktycznie nie jadłyśmy w knajpach. Pikniki w lesie, na pnie drzewa sprawiają, że domowy chleb z masłem, smakuje jeszcze bardziej wyjątkowo niż zwykle.

humboldt_2

Z autostrady zjechałyśmy na drogę, która miała być największą atrakcją wyprawy. I była. Nazywała się Lost Coast a nazwa w pełni oddawała to, co tam zastałyśmy. Niewiarygodne też, jak na tej prawie nieuczęszczanej, dziurawej i krętej drodze, nagle, w ciągu kilku chwil pogoda zmieniła się w ponurą, pochmurną i skąpaną w deszczu. Wszystko co przed nami, zatonęło we mgle. Zupełnie jakby ktoś próbował podkręcić atmosferę. Chyba jeszcze nigdy ocean nie robił tak ponurego wrażenia. Wiatr hulał, bałwany z fal rozbijały się o ciemne skały (niektóre z nich przypominały nawet pancernik) a plaża, zamiast złotego miała ciemno-szary kolor. Serio, brakowało tylko Krakena wyłaniającego się z wody. Cała ta atmosfera miała swój niepowtarzalny, hipnotyzujący klimat.

humboldt_7

humboldt_8

humboldt_10

humboldt_12

Przed przyjazdem do hotelu, odwiedziłyśmy znajomego, lokalnego piekarza. Podzieliłyśmy się zapasami z bagażnika a w zamian dostałyśmy chleb i kilka cennych uwag dotyczących pieczenia. Nocowałyśmy w Motel 6, całkiem przyjemny i za przyzwoitą cenę. Polecam, jeśli na szlaku nie szukacie luksusów, tylko czystego pokoju z wygodnym łóżkiem.

Drugiego dnia, leniwie zwiedzałyśmy okolice. Spacerowałyśmy po lesie i odwiedzałyśmy pobliskie plaże. Pogoda zmieniła się nie do poznania, co nadało całej wyprawie fajnego kontrastu. Jeśli będziecie w tych okolicach odwiedźcie Patric’s Point State Park . To naprawdę piękne miejsce, z mało uczęszczanymi plażami, pięknymi widokami i zapierającymi dech w piersi przestrzeniami.

humboldt_22

humboldt_19

humboldt_21

humboldt_27

humboldt_25

humboldt_26

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply