Podpatrzone

Moje ulubione marki odzieżowe w USA

October 21, 2014
bez nazwy

Dzisiaj będzie o ciuchach. Ale nie martwcie się, nie mam zamiaru zostawać szafiarką. Uznałam po prostu, że może fajnie, co jakiś czas pokazać to, co tutaj lubię, a co niekoniecznie jest kolejną podróżą.

Tutejsze realia są takie, że mogłabym zupełnie przestać zastanawiać się nad tym jak wyglądam. Tu mało kto zwraca na to uwagę i pewnie nawet w pidżamie, nie zrobiłabym na nikim wrażenia. Wynika to z kilku czynników, przede wszystkim z wielokulturowości i konieczności akceptowania tego, że ktoś jest ubrany w sari, inny w kimono, turban, albo ma odsłonięty brzuch. Hinduski na przykład, wchodzą do basenu w pełnym ubraniu, co przyznam, na początku mocno mnie dziwiło. Ale tak jak one akceptują moje bikini, tak ja, nauczyłam się nie zwracać uwagi na ich strój. Ale dziś rzecz ma być o moich ulubionych markach, których jest już kilka, a które zdaje się, wciąż nie są dostępne w Polsce. A przynajmniej nie jako oficjalny sklep.

URBAN OUTFITTERS

Moje najświeższe odkrycie i jestem totalnie zakochana. Pierwszy raz natknęłam się na ten sklep w Montrealu i kupiłam sobie męskie dresy. Urban Outfitters to nie jest konkretna marka, ale raczej brand zrzeszający ubrania i akcesoria różnych firm. Lubię luźne, niezobowiązujące ubrania, trochę grung’owe, trochę hippisowskie, które wyglądają jak by już swoje przeżyły. A oni właśnie takie sprzedają. Cenowo różnie, w zależności od marki, np za sweter, wahają się od 49 (w promocji) do nawet 300 dolarów.

 

 

urban outfiters

 

 

BRANDY MELVILLE

Jest typowo dziewczyński i naprawdę słodki. Ale hm, w zadziornym tego słowa znaczeniu. To nie jest sklep, dla tych, które lubią kusić różową kokardką, ale raczej przetartymi, jeansowymi szortami i koszulą w kratę, zawiązaną nad pępkiem ;) Głównie chyba dla nastolatek, co w oczach jeszcze dziecko, ale w głowie chciałaby być rockową groupie. Ze mnie ani jedna ani druga, ale co tam. Trzeba iść pod wiatr ;)

Brandy

 

ABERCROMBIE & FITCH

Trochę przez sentyment. Zachłysnęłam się tą marką podczas pierwszej wizyty w NYC. Nadal twierdzę, że mają świetnej jakości materiały, które są naprawdę bardzo trwałe. Stylistyka mi pasuje, ale uważam, że są jednak trochę zbyt drodzy. W tej chwili, ponieważ mam możliwość, stosuję metodę: przymierz w sklepie, kup przez internet. Jest dużo, dużo taniej. Ich marketing zafascynował mnie na tyle, że napisałam o nim pracę magisterską. W tej chwili wydaje mi się jednak niewykorzystanym potencjałem, który bardziej drażni niż napędza klientów. Ich sklepy są głównie atrakcją turystyczną, przede wszystkim ten osławiony, znajdujący się przy 5 Av w Nowym Jorku.

A&F

 

J. CREW

To już stylistyka nieco ugrzeczniona, ale przecież każdy z nas czasem chce, albo musi wyglądać nieco schludniej ;) Lubię J. Crew za prostotę, za brak przerostu formy nad treścią, za to, że dziewczęce ubrania są dziewczęce, a męskie jak dla mężczyzn (If you know what I mean… ;)). Nie lubię za ceny, są stanowczo za wysokie. Kupuję tylko w outlecie.

J. Crew

 

TOMS

To zupełnie wyjątkowa firma, która produkuje buty. Pomijając fakt, że bardzo mi się podobają, są lekkie i bardzo wygodne, to firma stosuje, chyba unikatowy model biznesowy. Działają na zasadzie jeden za jeden. Za jedną kupioną parę butów drugą przekazują dzieciom w potrzebie. W pierwszym roku działalności przekazali 10 000 par. Obecnie firma sprzedaje też okulary, a za jedną sprzedaną parę, pomaga poprawić wzrok komuś, kto tego potrzebuje. Prawda, że cudownie?

Toms

 

STEVE MADDEN

Jeśli nie zasnęliście na Wilku z Wall Street możecie to nazwisko pamiętać właśnie z tego filmu. Wprowadzali go wtedy na giełdę a finalnie Madden przesiedział w więzieniu 31 miesięcy. Po wyjściu udało mu się odkuć, ma sklepy w ponoć 55 krajach świata i robi naprawdę ładne, solidne i wygodne buty, za przyzwoitą cenę. Dobra, te środkowe ze zdjęcia są paskudne, ale zawsze musi znaleźć się jakaś czarna owca.

Steve Madden

MACY’S

Jest jeszcze Macy’s, który może nie jest moim ulubionym sklepem, ale czasem go odwiedzam. To właściwie dom towarowy, który poza ciuchami, oferuje też buty, sprzęt AGD, pościel i cały ten stuff niezbędny do urządzenia domu. Piszę tu o nim głównie z jednej przyczyny. Jeśli jesteście, albo będziecie w USA i odwiedzicie ten kultowy sklep, zawsze, ale to zawsze zapytajcie o zniżkę. Podkreślcie, że jesteście turystami. Wtedy można uciąć cenę przynajmniej o podatek (w Kalifornii to 7,5%). Ostatnio kupowałam buty. Początkowa cena 129 dolarów finalnie zamknęła się na niecałych 100.

Macy's

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply