Podróże

Año Nuevo State Park. Słonie morskie i kupa kojota.

October 7, 2014
Ano Nuevo_10

W zeszłym tygodniu do Kalifornii przeprowadzili się Iza i Karol. Iza jest znajomą Norberta ze studiów. Nie widzieli się parę lat i teraz taki psikus, że w jednym czasie zamieszkaliśmy na drugim końcu świata, dosłownie 20 minut od siebie. W ten weekend zwiedzaliśmy we czwórkę.

W sobotę wybór padł na Año Nuevo State Park, gdzieś przy słynnej Highway 1, między Santa Cruz a Half Moon Bay (o której na pewno tu kiedyś napiszę). To miejsce słynie przede wszystkim z licznie występujących tu ssaków morskich, słoni i lwów morskich, uchatek kalifornijskich, wydry morskiej i największego w okolicy natężenia żarłaczy białych (ta wiadomość przyprawiła mnie o szybsze bicie serca, bo pasjami chłonę wszystkie informacje i filmy dokumentalne o rekinach i uważam, że są absolutnie fascynujące). Fajna sprawa, bo przy każdym punkcie widokowym siedział przewodnik, od którego można dowiedzieć się kilku interesujących faktów. Podobno park najlepiej odwiedzać w połowie stycznia, wtedy na plaży wyleguje się kilka tysięcy lwów i słoni morskich a co najfajniejsze, można zobaczyć młode.

Ano Nuevo_14

Ano Nuevo_15

Ano Nuevo_16

Ano Nuevo_11

Ano Nuevo_12

Ano Nuevo_13

Wędrowaliśmy w pełnym słońcu, żar lał się z nieba, a my byliśmy już strzaskani na mahoń. Ale było warto. Tutejsze widoki zapierają dech w piersi a cierpliwi mogą gdzieś na horyzoncie wypatrzeć wieloryba (ja jestem cierpliwa, ale mam jeszcze za słaby refleks, stąd brak jakiegokolwiek zdjęcia. Swoją drogą niedługo kończę 30-stkę więc obawiam się, że z tym refleksem może być już coraz gorzej ;) ).

Ano Nuevo_7

Ano Nuevo_6

Ano Nuevo_4

Ano Nuevo_1

Ano Nuevo_2

Tak się dzisiaj podziwia widoki. Przez ekrany telefonów ;)

Ano Nuevo_3

A to my (nie) strudzeni wędrowcy. Zastępczy fotograf jak zwykle uciął mi stopy :)

Ano Nuevo_31

Na terenie parku znajduje się wyspa, na której w latach 1872-1948 stała latarnia morska. Na wyspie znajdowały się również dwa domy dla pracowników latarni i ich rodzin, szopy, miejsca dla łodzi i całe centrum dowodzenia. W tej chwili to opuszczone miejsce, które w posiadanie przejęły dzikie, morskie zwierzęta, i które, przynajmniej mnie, straszy jak w horrorze. Był chyba zresztą taki odcinek Muminków, kiedy wszyscy wybrali się do latarni morskiej, w nocy zeszła przerażająca mgła, gdzieś w oddali widać było cień Buki, wiatr dął a wszystko w koło skrzypiało…

Ano Nuevo_33

Ano Nuevo_32

A tak te same okolice wyglądały następnego dnia… Pogoda w tym rejonie zmienia się z minuty na minutę.

Ano Nuevo_19

Ano Nuevo_22

Ano Nuevo_21

Ano Nuevo_20

Wracając z parku mijaliśmy kilka dyniowych farm. Sytuacja wygląda tak, że farmer, wystawia przy drodze całą masę, różnego rodzaju i różnej wielkości dyń (to samo tyczy się też innych straganów z warzywami). Ponieważ rolnik nie ma czasu na takie pierdoły jak stanie i czekanie na klienta, znakuje dynie cenami, klient podjeżdża, wybiera, wrzuca pieniądze do skrzynki i rusza dalej. Ja tam z dyni cieszę się jak dziecko, więc wzięłam dwie.

Ano Nuevo_23

Ano Nuevo_24

Ano Nuevo_25

Ano Nuevo_26

Ano Nuevo_27

Ok. Obiecuję, że to już koniec, ale jak już kiedyś mówiłam, nie mam szczególnych umiejętności fotograficznych a dwa zdjęcia, zupełnie przez przypadek, wyszły mi chyba całkiem spoko. No chyba, że nie, to niech pierwszy rzuci kamieniem… ;)

Ano Nuevo_18

Ano Nuevo_9

No i na koniec…

Ano Nuevo_28

Aaaaah i zapomniałabym. Przy jednym z punktów widokowych stała Pani, która zarządzała stołem rozmaitości. Były więc czaszki różnych zwierząt, odciski łap, zdjęcia zaatakowanych przez rekina uchatek, kawałki skóry, wąsy a w małym koszyczku gdzieś na końcu, samotna, smutna, zasuszona kupa kojota…

Dziękuję. Kurtyna :)

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply